Nasze ciała bezwiednie znajdują swoje naturalne miejsce w hierarchii stada. W świecie zwierząt mowa o samcu alfa, czyli tym który przewodzi. Pomiędzy ludźmi sytuacje te są mniej jasne ale uważny obserwator łatwo je zauważa. Na obrazku obok wyraźnie zdominowany przez młodszych kolegów Wojciech Jaruzelski słucha żartów z wyraźnym dystansem. Ramiona Leszka Millera i Aleksandra Kwaśniewskego wyraźnie “wkraczają” w sferę osobistą przekazując widzom ich lekceważenie a może jedynie poufaość. Nie wydaje się jednak aby w czasach kiedy WJ był “pierwszym” ta sytuacja była możliwa. Teraz mimo pozornej równości wiodącym w tej konkretnej rozmowie jest Aleksander K.. Delikatne dotykanie ramieniem i jednoczesne wypychanie JW za siebie jest także w rozumieniu mowy ciała zawłaszczeniem i podkreślaniem swojej dominacji. Leszek M. próbuje się wcisnąć w ten układ ale nadaremnie.
Zupełnie inaczej wygląda hierarchia w kolejnym zdjęciu. To zapewne (sądząc po krawatach) ta sama okazja do spotkania. Tutaj Bronisław Komorowski zgina kornie kark przed dawnych twórcą stanu wojennego. W zgiętym karku urzędującego prezydenta widać tyle szacunku co być może pokory graniczącej ze … powstrzymam się z tym słowem. Wojciech Jaruzelski, który nie miał zwyczaju zginać karku w sytuacjach oficjalnych, tutaj odwzajemnia się sztywnym wojskowym ukłonem samą głową. Jednak trzeba także powiedzieć, że zbyt schylone plecy mogą oznaczać nie tyle słabą pozycję co jedynie nadmiar kurtuazji. Jedno jednak nie wyklucza drugiego.
Niezwykle ciekawe jest doszukiwanie się na zdjęciach damsko-męskich konfiguracji w duchu czyja ona jest lub czyj on jest. I jak to w mowie ciała nic nie jest absolutnie jednoznaczne. Jednak nieco alkoholu, dobra atmosfera, późna pora sprawiają, że intelekt mniej zajmuje się kwestią “wypada”, “nie wypada”. Wtedy ciała “spuszczone ze smyczy” świadomej kontroli oddają się podświadomym igraszkom. Na zdjęciu obok dwaj panowie i jedna dama. Chciałoby się rzec klasyczny trójkąt. Z jednej strony Aleksandry Jakubowskiej “rozkoszny” niczym nastolatek Grzegorz Kołodko, z drugiej “stateczny” Leszek Miller.
W psychologii istnieje pojęcie “głasków” czyli korzyści emocjonalnych jakie ludzie odnoszą w relacjach z innymi. Tutaj właśnie Grzegorz odbiera od Aleksandry taka porcję głasków. Znamienne, że nie chodzi o głaski werbalne typu “Grzesiu jesteś taki mądry”, ale o niezwykle ludziom potrzebne przytulenie się. Dotyk, fizyczną akceptację. Zdjęcie zdradza, że ów pyskaty i twardy minister, skory do obrażania innych, pewny siebie tupeciarz, tutaj wylazł z pancerza i “pobiera” od Aleksandry energię in. Ona, niczym matka pozwalająca dziecku ssać pierś, daje mu ją z naturalną akceptacją. Wie, że on tego potrzebuje i wie, że ona tą energię ma. I czerpie z tego faktu swoją kobiecą pewność siebie.
Aleksandra Jakubowska opublikowała w internecie swoje prywatne zdjęcia. Są na nich sytuacje warte omówienia w kontekście mowy ciała. Zdjęcia ujawniają erotyczne żywioły skryte za partyjnymi szyldami. Być może w każdej partii kipi życie erotyczne, ale dzięki uprzejmości Alekandry Jakubowskiej, która uprzedzona o moim zamiarze, skomentowania wyżej wymienionych zdjęć, odpowiedziała - “Czekam z niecierpliwością”, odkryjemy erotykę w SLD. Zatem do dzieła.
Zacznijmy od mocnego akcentu. Wspominałem już o dystansie jaki ludzie ustanawiają między sobą. Najczęściej dystans fizyczny pokrywa się z dystansem emocjonalnym. Ciała nie można przymuszać do nadmiernego skracania dystansu psychicznego. Dotyczy to szczególnie dystansów damsko-męskich. Naruszanie ustalonej przez kobietę “normy” jej ciało traktuje jak “gwałt”. Zatem najczęściej w sytuacjach towarzyskich kobieta ustanawia dystans, czasem aktywnie. Dlatego scena z Leszkiem Millerem udowadnia, że jak kobieta chce skrocić dystans to nie uznaje kompromisów. Jak widać czasem pragnie kontaktu tak bliskiego, że nabiera się podejrzeń co do istoty relacji. Patrząc na zbliżenie premiera z jego rzecznikiem prasowym trzeba, nim w interpretacji przekroczymy granice dobrego smaku, wiedzieć, że Aleksandra jest zodiakalną Rybą, a osoby spod tego znaku są po prostu bardzo emocjonalne ale bardzo wybredne w dobieraniu sobie partnerów.
Drugie zdjęcie, zapewne zrobione tuż przed tym wyżej wyraźnie pokazuje kontekst “erotyki”. Oczywista przesada w serdeczności wynika, co można podejrzewać, z osobistych relacji, ale także atmosfery i wynikających z niej rytuałów jakie panują w danej grupie. Może właśnie Leszek i Aleksandra coś świętują, coś się powiodło i jest powód do zwyczajnej radości. Może jest coś czego nie widać na zdjęcu, a co sprawia, ze fotografowani zachowują się tak a nie inaczej. Patrząc zatem na zdjęcia warto po pierwsze zachować dystans do tego co mogą sugerować, a po drugie nie dokonywać nadinterpretacji wynikającej z naszego stosunku do fotografowanych.
Niezależnie jednak od tego wątek erotyczny związany z obecnością kobiet w partiach wydaje się na tyle ciekawy, że będę w następnych postach podążać tropem Aleksandry Jakubowskiej. Nie sądzę bowiem, że inne partie wolne są od erotyki. Mogę jedynie domniemywać, że przejawia się ona na różne sposoby i na różnym poziomie estetyki.
Ludzkie gry, w rozumieniu socjologii widzącej w życiu teatr w którym gramy społeczne role, a także w rozumieniu psychologii uważającej, że w relacjach indywidualnych uczestniczymy w grach towarzyskich, mają swój specjalny rozdział przeznaczony wyłącznie dla mężczyzn. W grach jakie mężczyźni prowadzą pomiędzy sobą jakże często chodzi o udowodnienie innym, kto tu jest samcem alfa. Ustalenie samczej hierarchi leży u podstaw podświadomych męskich relacji. I nieomal zawsze mowa ciała zdradza jaka jest hierarchia w tych relacjach.
Na obrazku obok widać dwóch rywali. Jeden stary “samiec” drugi “młody”. Jeden jest pewny swego, a drugi dopiero się czai, czekając na swoją kolej. Jeden jawnie demnstruje swoją przewagę i wynikającę z niej poczucie dominacji. Drugi pokornie przyjmuje to na co my “stary” pozwala. I proszę się nie sugerować wiekiem, który nie ma nic do tego charakterystycznego poczucia wyższości jakie cechuje wyższego “rangą” w stadzie.
Jednym z nadzwyczaj czytelnych gestów jakimi posługują się dominatorzy w relacjach jest poklepywanie po ramionach i plecach. To fizyczny rodzaj nagrody i pochwały jaki udziela dominujący podporządkowanemu. Przecież chwali zawsze zwierzchnik. Nagrody daje ten kto ma władzę.
Oddzielną sprawą jest to jaka jest reakcja na ten gest wyższości. Czy “obdarowany” czuje, że jest “ustawiany” w szyku, czy lubi to jak ktoś go tak właśnie “nagradza”.
W mowie ciała kłamstwo jest możliwe jedynie do pewnego stopnia. Większość rzekomo ukrytych sygnałów czyelnych jest nawet dla mało sprawnych obserwatorów. Niewielka ich część wymaga nieco wprawniejszego oka. Należą do nich: reakcja źrenicy oka i … kręgosłup. Kręgosłup “sterowany” jest przez najbardziej archaiczną część naszego systemu nerwowego, rdzeń kręgowy. Większość impulsów jakie wytwarza są poza naszą świadomością i jedynie długotrwały trening o intensywności treningu sportowego pozwala nad kręgosłupem zapanować.
Na zdjęciu wyżęj widoczna jakże typowa wymiana fałszywych uśmiechów. O fałszywości siadczą dwie sprawy. Pierwszą jest widoczne nachylenie kręgosłupów obu panów. Obaj czujnie biodra zostawili nieco dalej jak górne partie ciała. Coś nie pozwala im na zbliżenie. Nieufność, strach, wrogość. Mózg poddał się konieczności rytuału, a ciało nie nadąża. Wzdraga się, ucieka, jeży się.
Znamienna jest też protekcjonalność jednego wobec drugiego okazywana charakterystycznym podtrzymywaniem ramienia podczas wymiany uścisków dłoni. Dłoń Bronisława Komorowskiego zdaje się odpychać Radosława Sikorskiego, wbrew wylewnemu uśmiechowi.
Agresja może wynikać z rozmaitych źródeł. Jej powodem może byc patologiczny charakter niezdolny do pokojowego rozwiązywania sytuacji konfliktowych. Powodem może być także strach. Czasem agresja jest teatralną demonstracją nastawioną na wywołanie wrażenia na rzekomym lub urojonym przeciwniku. Nieodparcie przychodzi mi na myśl teza, że pewny siebie siłacz nie demonstruje agresji. Wie, że jak zajdzie potrzeba “uderzy”. Agresją jako formą posługują się najczęściej osobnicy słabi liczący, ze gestem wystraszą oponenta.
Do najprostrzych należą miny odstraszające. Wzrok niczym sztylet, wysunięta do przodu broda. Usta z opadającymi w dół kącikami. Charakterystyczna zmarszczka u nasady nosa. Niech nas nie zmyli pozorny spokój. Za nim kryje się kipiąca złością potrzeba ataku słownego, czekająca na pretekst.
Niekiedy forma góruje nad treścią. Ma to miejsce kiedy osoba agresywna jeszcze nie ma powodu do agresji. Czeka na ten powód. Ale …i tu pewna pułapka. Postawa ta jest generuje śmieszność. Wtedy niedoszły agresor prezentuje gesty rozkapryszonego dziecka, które się dąsa. Zaplata ramiona przed sobą w solidny szaniec, zza którego prowadzi wymianę zdań przypominającą nie tyle rozmowę co strzelanie do przeciwnika. Charakterystyki dopełnia widoczne cofnięcie brody, aby chronić przed atakiem szyję.
Ludzie o takiem mentalności mają organiczną niezdolność do pokazywania otwartej dłoni. Jeśli już to na krótko. Ich naturalnym gestem jest chowanie dłoni lub zamykanie ich w pięści.
Zatem prosta rada. Wystrzegaj sie rozmów z partnerami ukrywającymi wnętrze dłoni. Pamiętaj, że zamknięcie dłoni w pięść zapowiada atak. Ale także pamiętaj o tym, że gesty agresji to straszak stosowany przez ludzi słabych. Ich agresja poprzestaje na inwektywach i wyzwiskach. Pokrzyczą, podąsają się, ale większej krzywdy nie zrobią.
Polityka jest rodzajem teatru na scenie którego rozgrywa się rozmaite spektakle dla publiczności jaką są wyborcy. Dlatego trzeba patrzeć na polityków jak na aktorów wykonujących polecenia reżysera. Tym niemniej jednak każdy partyjny wódz podobnie jak reżyser musi znać możliwości swoich aktorów. Inaczej wpadają źle. Jednym z bardziej wyrazistych polityków jest Stefan Niesiołowski. Nigdy nie pełnił i pewnie pełnić nie będzie żadnej państwowej funkcji. Jego rolą jest medialna “wojaczka”. Moża by rzec, że do pierszoplanowych rol nie nadaje się, ale jako aktor drugiego planu, zwanym też dla nobilitacji aktorem charakterystycznym, podejmuje się wielu trudnych zadań aktorskich. Najczęściej używany jest do ról w których jego naturalna agresywność znajduje pretekst w słownych bijatykach. Typowy pieniacz, szukający słownej zwady, braki logicznej argumentacji maskuje barwnymi inwektywami. Tu obok z dłońmi w kształcie ptasich szponów uniesionymi paradnie ku górze odkrywa przed nami, że nie ma w nim mocy zdolnej zacisnąć w gniewie jego dłonie w pięść. Wielce prawdopodobne, ze to ktoś mu pozwala grać w polityce kogoś w rodzaju Papkina srożącego się na słabszych a służalczego wobec silnych.
Dla udowodnienia tezy, że mowa ciała zdradza emocje użyję zdjęcia obok. Na nim Jolanta Kwaśniewska z córką Aleksandrą z jakiejś oficjalnej okazji. Siedzą obok siebie
i przyszedł jakiś paparazzi, więc pozują. Jak w każdej pozie i w tej jest oczywista sztuczność. Matka obyta w świecie kamer i fleszy gra, córka ma z tym problemy. Jak widac podczas robienia tego zdjęcia jeszcze nie była celebrytką.
Zwróćie uwagę na prawą rękę Jolanty Kwasniewskiej.Otacza nią w tali córkę, lewą trzayma delikatnie na jej przedramieniu. Głowę odchyliła od Aleksandry. Jest w tych gestach pewna sprzecznoć. Jednak jedynie pozorna. No bo “jesteśmy razem” jak “patrzcie jaka ona duża”. Zatem jest i gest przynależenia ale jest i gest “oto ona, patrzcie”. Widać dumę na twarzy matki, której całe ciało chwali się córką. Córka czyje się tą sytuacją zmieszana, o czym świadczą splecione dłonie i nie wie co z sobą zrobić. Czuje jednak wielkie wsparcie matki. Razem tworzą niezwykle piękny obrazek, miłości matki i córki, pozbawiony wszelkiej oficjalności i sztuczności. Można domniemywać, że te dwie kobiety łączy niezwykle silna emocjonalna więź.
Każdy z nas potrzebuje fizycznej odległości od innych. Bliskość psychiczna znajduje odbicie w bliskości fizycznej. Ta fizyczna bliskość jest w związku z tym zarezerwowana jedynie dla najbliższych psychicznie. Ciekawym jest śledzenie z kim i kiedy osoby oficjalne są fizycznie blisko. Bo oznacza to najprawdopodobniej także stan zwany “pełnym zrozumieniem”. W internecie znalazłem zdjęcie Jolanty Kwaśniewskiej z Hilary Clinton. Często je pokazuję podczas szkoleń. Ma ono w sobie wiele magi. Kobiecej. W naszej kulturze przytulanie się mężczyzn traktujemy podejrzliwie. Kiedy kobieta i mężczyzna są przytukuleni poddekst erotyczny jest oczywisty. Kiedy przytulają się kobiety widzimy w tym spontaniczność dziewczęcość, szczerość relacji. To jest także na zdjęciu obok.
Warto zwrócić uwagę na kilka istotnych szczegółów. Czubki butów zorientowane wzajemnie na siebie, symetryczne pochylenie głów, no i oczywiście postawa “pierś w pierś” znamionują znakomite relacje i otwartośc wzajemną. Tym niemniej jednak przy dokładniejszym przyjrzeniu się widzimy dziwny układ dłoni i ramion. Zamknięcie w dłoniach przez JK dłoni HC pokazuje delikatny aspekt “wyższości”. Można mieć więc wrażenie, że to Hilary jest bardziej pod urokiem Joli, jak Jola pod urokiem Hilary. Niezależnie od tego jednak zdjęcie pokazuje, że pomiędzy pierwszymi damami, niezależnie od gigantycznej różnicy statusu jest sporo miejsca na osobiste emocje a silna osobowość niezależnie od pozycji towarzyskiej czy społecznej wyjdzie na jaw.
Większość Polaków ma wielki sentyment do Jolanty Kwasniewskiej. Na ile jest to efekt “urodzenia się damą”, a na ile skutek ciężkiej pracy nie warto rozstrzygać. Ostatecznie istotne jest wrażenie jakie na nas była “pierwsza dama” robi. Omawiając objawianie się podświadomej niechęci w sytuacjach oficjalnych w których należy się okazywać sympatią do osób niezbyt lubianych, przytoczyliśmy zdjęcie JK z Dodą. Przeciwieństwem tej ujętej w/w zdjęciem skrywanej emocji jest znajdująca się obok fotografia JK z Michaelem Jacksonem.
Już na pierwszy rzut ka widać symetrię. To ona najdobitniej świadczy o zgodności emocjonalnej. W tym przypadku wzajemnej sympatii. To raczej MJ mogły z racji swojego gwiazdorstwa udawać sympatię. Jednak nie udaje i to JK dorze czuje. Stąd ta bardzo “prywatna” bliskość fizyczna. Warto zwrócić uwagę na układ ramion. U obojga rozmówców przejawiona jest tak zwana postawa otwarta. Podświadomości rozmówców nie potrzebują barier z rąk, przedmiotów, ustawiania się bokiem do siebie. Tu na zdjęciu oboje siedzą jak dobrzy kompanii ramię przy ramieniu, leciuteńko, ale wyraźnie, odwróceni ku sobie. Bardzo piękny przykład emocjonalnej komitywy.